Wege śledzie bez śledzi

Śledzie to nasz narodowy klasyk - taki świąteczny pewniak, który pojawia się i na Boże Narodzenie, i na Wielkanoc. No ale… co robimy, kiedy odpuszczamy ryby lub ktoś nie jada ryb? Wtedy nie poddajemy się i wchodzimy całkiem na spokojnie w temat czyli robimy nasze wege „śledzie” z boczniaków. Takie śledzie - nie-śledzie ale serio - robią robotę. W sensie smakowym bo samej roboty przy nich niewiele. 


Suszone glony Wakame to podstawa smaku takich nie-śledzi
 
Dodatkowo używam też wodorosty Konbu, Nori oraz płatki Bonito Katsuobushi ale wtedy nie jest to już bezrybne bo są to płatki z suszonego tuńczyka
 

🛒 Składniki - wersja podstawowa:

  • 400 g boczniaków
  • 1–2 łyżki oleju (do smażenia)
  • 1–2 łyżki glonów Wakame
  • opcjonalnie: trochę Konbu, kruszone Nori albo (jeśli nie jesteśmy ortodoksyjni) płatki Bonito
  • szczypta soli
  • 1 cebula
  • olej do zalania (najlepiej lniany albo lniany z rzepakowym)

🛒 Składniki dodatkowe (te najczęściej wpadają u mnie do słoika):

  • kilka kulek ziela angielskiego
  • kolorowy pieprz
  • 1–2 ząbki czosnku
  • suszony czosnek niedźwiedzi
  • świeży koperek
Najczęściej używam takie składniki dodatkowe
 

👩‍🍳 No to robimy śledzie - nie-śledzie:

  1. Zaczynamy od boczniaków – czyścimy je i rwiemy na kawałki dokładnie takie, jakie chcemy potem widzieć w słoiku. Nie spinamy się, ma być raczej rustykalnie niż perfekcyjnie.
  2. Rozgrzewamy olej na patelni i wrzucamy boczniaki razem z Wakame i tymi dodatkami, które akurat mamy i chcemy użyć (Konbu, Nori czy też Bonito Katsuobushi). Podsmażamy chwilę na małym ogniu delikatnie mieszając, żeby wszystko złapało aromat.

    Najpierw podsmażamy a później dusimy do miękkości boczniaków

  3. Po kilku minutach podlewamy całość odrobiną wody, przykrywamy i dusimy spokojnie, aż boczniaki zmiękną. Potem zdejmujemy pokrywkę, solimy do smaku, zwiększamy ogień i odparowujemy resztę wody, cały czas mieszając, żeby nic się nie przypaliło.
  4. Gotowe boczniaki przekładamy do miski i wyciągamy z nich glony oraz większe dodatki -  szczególnie Konbu, jeśli używaliśmy, bo jest bardzo twarde. Całość studzimy.
  5. Teraz robimy finał: kroimy cebulę w piórka albo półplasterki i układamy w słoiku warstwami - cebula, boczniaki, cebula, boczniaki… Zalewamy wszystko olejem, najlepiej lnianym albo mieszanką lnianego z rzepakowym.
  6. Jeśli chcemy podkręcić temat (a zazwyczaj chcemy), sięgamy na przykład po wcześniej wymienione "Składniki dodatkowe" czyli dorzucamy jeszcze czosnek pokrojony w cienkie plasterki, ziele angielskie, kolorowy pieprz, suszony czosnek niedźwiedzi i posiekany świeży koperek. 
  7. Zamykamy słoik i dajemy temu chwilę, żeby się przegryzło - chociaż wiadomo, że najchętniej jemy od razu.

Gotowe nie-śledzie powinny postać najlepiej przez noc w lodówce żeby smaki się zaprzyjaźniły
  

💡 Tip od Poszamane:

➡️Bazując na wersji podstawowej możesz oczywiście zrobić inne rodzaje śledzi w wersji bez śledzi, np. w śmietanie, sosie musztardowym itd. 
➡️Tutaj znajdziesz przepis na prawdziwe śledzie z takim zestawem "Składników dodatkowych": PRZEPIS a obie wersje muszę robić praktycznie na każde święta.
➡️Link do rolki:

Jak zrobię takie nie-śledzie to zawsze szybko znikają ze stołu

Olej lniany robi dodatkową robotę